Mamy premierę Pasa szahida
Cokolwiek bym nie napisał, nie oddam tej atmosfery, która towarzyszyła premierze trzeciej części Cieni w mroku, zatytułowanej Pas szahida. Mogę jedynie spróbować dać Wam namiastkę tego, co działo się przez ostatnie dwa dni, co też spróbuję uczynić
.
Zaczęło się od trzęsienia ziemi, czyli oczekiwania na kuriera z książkami, które gorące i pachnące świeżą farbą, miały przyjechać prosto z drukarni. Gdy wybiła dwunasta, a książek jeszcze nie było, zaczął ogarniać nas stres. Zaczęliśmy przeszukiwać nerwowo strony internetowe i wydzwaniać po wszystkich służbach ratunkowych do spraw logistycznych i wydawniczych, krzycząc do słuchawki: "szukajcie naszych książek!". I wtedy nieoczekiwanei pojawił się pan kurier, niczym Święty Mikołaj z ogromnymi kartonami na wózku. Mieliśmy się już na niego rzucić i wycałować, ale chyba zorientował się w sytuacji i szybko wycofał się na z góry upatrzone pozycje.
Nie da się opisać tego momentu, kiedy autor pierwszy raz widzi i trzyma w rękach swoją nową książkę. Można ją dotknąć, obejrzeć, powąchać (tak, wiem, dziwne, ale ponoć wiele osób tak robi). A potem zaczęła się jazda bez trzymanki niczym u Alferda Hitchcocka. Dwa intensywne dni, po których wróciliśmy wykończeni, ale szczęśliwi.
Dziękujemy wszystkim, którzy odwiedzili nasze stoisko i interesowali się książkami. Od dziś oficjalnie można powiedzieć, że Pas szahida wyfrunął w świat i zaczyna własne dorosłe życie, już bez autora i Wydawnictwo Alegoria. Oczywiście chwilę potrwa, zanim trafi w Wasze ręce, będę o wszystkim informować. Ciekawe czy spodoba Wam się zakończenie serii Cienie w mroku.

